You damn Buddha thumper
Bakasaru
Erokappa



Teacher - the animal's
abusing the animal


2005
maj (6)
czerwiec (1)
wrzesień (2)
październik (2)
listopad (4)
grudzień (1)

2006
maj (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)
grudzień (1)

2007
wrzesień (1)
listopad (1)
grudzień (2)

2008
luty (1)
maj (2)
lipiec (7)
sierpien (2)
wrzesień (1)

2009
styczeń (1)
listopad (1)
grudzień (1)

2010
styczeń (4)
luty (10)
marzec (8)





Przechlajmy miłość,
życie i śmierć
lubieżnymi ustami









Flowers are great,
women are better,
but I tell you,
a glass of good rice wine is just heavenly







L a s k i !


Nothing to be afraid of... (sic!) >> понедельник , 12 maja 2008 02:08:03

(...)

Równocześnie rozwijała się szybko moja własna niemoc; powiedziano mi, że nie mam innego słowa na określenie takiego stanu; przybierając charakter jakiejś monomanii o objawach nowych i niezwykłych. Wzmagała się z dnia na dzień i stała się w końcu niepojętym opętaniem. Monomania ta, jeżeli tak ją nazwać można, polegała na nadmiernej pobudliwości tych władz umysłowych, które w słownictwie naukowym zwą się spostrzegawczością. Najprawdopodobniej wyda się to czymś niepojętym; toteż obawiam się, iż żadną miarą nie będę mógł dać umysłom zwykłych czytelników przybliżonego pojęcia o nerwowym natężeniu skupienia, z jakimi myśl moja (by uniknąć wyrażeń technicznych) wnikała i zagłębiała się w rozważaniu najbardziej pospolitych zjawisk wszechbytu.

Dumać niestrudzenie całymi godzinami z uwagą, przygwożdżoną do pierwszej lepszej błahostki spostrzeżonej na marginesie lub w tekście jakiejś księgi; trawić piękne dni letnie na przyglądaniu się nikłym cieniom, co ślizgały się skośnie po obiciach lub posadzce; spędzić niejedną noc z oczyma utkwionymi w nieruchomym płomieniu lampy lub w żarze ogniska; marzyć dzień po dniu o woni jakiegoś kwiatu; monotonnie powtarzać pierwsze lepsze słowo dopóty, aż dźwięk ten, stępiony częstą repetycją, przestawał w końcu wywoływać jakiekolwiek pojęcie w mózgu; zatracać wszelkie poczucie ruchu i bytu fizycznego, pogrążając się długo i uparcie w bezwzględnym spoczynku – oto najpospolitsze i najmniej zgubne zboczenie mych władz umysłowych, zboczenia wprawdzie nie przykładne, lecz niewątpliwie urągające wszelkim możliwym domysłom i badaniom.




Lubię moje szaleństwo.
Uwielbiam mój obłęd.
K o c h a m moje nieustające delirium.


A więc...?


Niech zadrżą trąby! Niech uderzą w bębny!
Niech cały świat zatrzęsie się w panicznym strachu
przed swym końcem!

A My?
Cóż My?

Podniesiem głowy i rozpromieniem Niebo, złapane
w naszych ramionach.
Więc zatańczmy!

Zatańczmy razem,
pijani naszym deliryczny uniesieniem!



komentarze [0]


Thanks. Danke. благодарю. Merci. Gracias i grazie. O, tak. >> thursday, 8 maja 2008 20:31:06
Niemożliwe.
A jednak prawdziwe.
I niechaj będzie to cios dla tego łez padołu.



Apage, Timhoni Goral!

Bo znalazłam kogoś, z kim mogę turlać się po zielonej trawie pod błękitnym niebem, zatracając się w tym błogostanie wśród słodyczy woni wszędobylskich kwiatów.
Szczęścia jest tak dużo, że aż mi od niego niedobrze.
Tak cholernie cudownie.



Dziękuję.
Za wszystko.


komentarze [1]




----------------------------------------
made by Kana
Art by
Minekura-sensei